Jacek Bezeg
Pierwsze kłamstwo, to przypisywanie ludzkości sprawstwa normalnych wahań temperatury na Ziemi. Jest ono niewyobrażalnie wprost bezczelne, bo o ile nie każdy jest w stanie dotrzeć do materiałów ściśle naukowych wykazujących nieprawdziwość takiej hipotezy i przestudiować je ze zrozumieniem, to przecież każdy słyszał w szkole powszechnej o epokach lodowcowych i innych znacznie poważniejszych niż obserwowane obecnie, zmianach klimatu na naszej planecie. Każdy powinien więc umieć zadać sobie pytania: "Czy spowodowali je ludzie?"; "Czy też była ich przyczyną sama natura?"
Twórcy tego kłamstwa zakładają więc naszą kompletną ignorancję, czy też zupełną bezrefleksyjność. Krótko mówiąc mają nas za idiotów.
Słyszymy o miliardach wydawanych na badanie rozmaitych aspektów i skutków "globalnego ocieplenia", a kiedy usiłowałem znaleźć informacje o pomiarach ilości energii docierającej ze Słońca na Ziemię, to stwierdziłem, ze prawie nikogo takie pomiary nie interesują. Jedyne wyniki jakie znalazłem obejmowały bardzo mały wycinek widma, i tak wskazywały na bardzo duże wahania mierzonych wartości.
Trzeba więc powiedzieć o czymś w rodzaju sprostytuowania się sporej grupy uczonych czy raczej "uczonych".
Drugie kłamstwo to teza o istnieniu sensownej alternatywy dla kopalnych źródeł energii.
Nie możemy oprzeć światowej produkcji energii na wiatrach i Słońcu do czasu opanowania sposobów jej magazynowania. Elektrownie atomowe ciągle stanowią bardzo drogie i bardzo niebezpieczne (Fukushima nie powiedziała ostatniego słowa) zabawki dla bogatych i bardzo pragnących posiadać broń atomową. Nie buduje się już nowych, a stare wyłącza z eksploatacji.
To co się dzieje na kolejnych "szczytach klimatycznych", to kopniaki silniejszych i bogatszych, wymierzane, słabszym i biedniejszym po to, aby uczynić ich jeszcze słabszymi i jeszcze biedniejszymi, by nie byli w stanie do nich dołączyć, by nie byli w stanie obronić się przed wykorzystaniem.
Lobbyści od wiatraków chcą budować większe i nowsze, i więcej. Stare też trzeba gdzieś odsprzedać.
Rozbudowany francuski sektor budowniczych elektrowni atomowych bardzo nerwowo poszukuje zatrudnienia.
[Spotyka się też objaśnienia sytuacji mówiące, że walka z fikcyjnym "globalnym ociepleniem" ma odwrócić uwagę krwiożerczej ludzkości od wojen, w których to ludzie pasjami uwielbiają się wzajemnie mordować. Ta ostatnia teza, to już trzecie kłamstwo. Wiele osób musi się ciężko napracować i dużo pieniędzy trzeba zaangażować, aby wojna wreszcie rozgorzała. Tak narzekał pewien finansista. Widzimy to na Ukrainie, gdzie z obu stron ciągle jeszcze więcej jest dezerterów niż szczerych wojowników.]
Wracając do papieża Franciszka i jego ostatniej encykliki zalecającej wiernym korzystanie z odnawialnych źródeł energii.
Przypomina się tu bardzo brzydki dowcip o producentach win, którzy bezskutecznie zabiegali w Watykanie o umieszczenie w Modlitwie Pańskiej jednego choć słowa o ich produkcie. Zastanawiali się oni po nieudanych negocjacjach nad kwestią: "To ile dali piekarze?".
A przecież nie ma on nic wspólnego z tą sytuacją.