Jacek Bezeg
Jak doniesiono, najeźdźcy ekonomiczni z Afryki (zwani czasem uchodźcami) stacjonujący ostatnio w Budapeszcie, którym nie zezwolono na podróż do Niemiec, zmienili plany i udali się pieszo do Wiednia. Przepisy unijne nie zezwalają na podróżowanie po jej terenie osobom nie posiadającym dokumentów i taki był pretekst pod jakim posiadaczy legalnie nabytych biletów usiłowano zatrzymać na terenie Budapesztu.
W tym miejscu sensownym byłoby zauważyć, że zapewne jest jakiś inny przepis, który z kolei nie zezwala na ograniczanie wolności osób, w stosunku do których nie zapadł wyrok sądu, ani nie wydał stosownych sankcji, żaden prokurator.
Atak na Wiedeń martwi mnie odrobinę, bo obawiam się, by jakiś ambitny nasz przywódca nie zechciał pójść w ślady Jana Sobieskiego i nie wpadł na pomysł by stanąć w obronie Austriaków. Trzeba pamiętać, że ich wdzięczność po poprzedniej odsieczy nie była z gatunku tych, których chcielibyśmy doświadczyć ponownie. Zrobiliśmy to raz i wystarczy. Teraz niech sobie radzą sami.
Jednak ta sytuacja nasuwa pewne pomysły i pytania.
Pomysł na rozwiązanie problemu jest prosty, a wynikający z obserwacji. Zdecydowana większość przybyszów (przynajmniej tych pokazywanych w TV) pragnie udać się do Niemiec. Nie należy więc im w tym specjalnie przeszkadzać. Nie brać przykładu z Węgrów. Niemcy skonstruowali Unię Europejską głównie dla własnych korzyści i to bardzo szeroko pojętych jak dowodzi postępowanie w stosunku do Grecji. Słuszną tedy zapłatą za ich działalność będzie przybycie tak dużej ilości nowych, "chętnych do pracy" obywateli.
Oglądanie tylu dobrze wyglądających, dobrze ubranych i agresywnych "biedaków" nasuwa pytanie o to, jaka jest przyczyna ich wędrówki. Kto wbił do ich głów, że właśnie w Europie i to w Niemczech znajdą nowe życie w dodatku lekkie łatwe i przyjemne?
Jeśli byli to ci sami panowie, którzy wcześniej zdecydowali by "wyzwolić" Irak, Libię i Egipt spod władzy krwawych tyranów, to zachodzi podejrzenie, że jest to realizacja jakiegoś planu.
Czyjego? Jakie będą następne kroki?
No, ale to byłaby już jakaś spiskowa teoria dziejów. A przecież one dzieją się same z siebie.